Herezje 2011-12-08 01:19:41
Herezja herezja
Płot spływa po skroni, kiedy próbuje odzyskać głos po kolejnym uderzeniu.
Wycie ludzkiej masy przeradza się powoli w chór.
Piękna muzyka.
Człowiek drobi kroki, aby podejść do tłumu, jednak coś go zatrzymuje.
Herezja Herezja
Łzy, mieszają się z krwią płynącą z pękniętego nosa.
Cierpienie jest ceną za prawdę.
Gorzką prawdę.
Zagubione dzieci szukają z rozpaczą rozwrzeszczanych matek.
Herezja herezja
Wtem pojawia się ona.
Wychodzi z tłumu, ubranie przylepia się do jej skóry.
Podchodzi do niego.
Ociera mu twarz.
Herezja herezja
Żywi przyszli sądzić umarłych
Piekła nie ma, grzechem jest tylko niechęć do świata
Tłum gaśnie, rozpływa się, miesza ze łzami.
Krzyk cichnie, odpływa.
Herezja herezja
To jawa czy sen?
Ptaki pytają, którędy do chmur.
Nie chcę cierpieć za wszystkich.
Ojcze, ratuj!
skomentuj (1)
Witam witam
Miguel znowu udaje, że żyje i ma się całkiem dobrze.
Idziemy z życiem do przodu, tańczymy, śpiewamy, po prostu pełna rozpusta!
A może jednak coś zgrzyta?
***
Czy was też nachodzą marzenia o Świętach Bożego Narodzenia?
Zawsze marzyłem o takich z amerykańskich filmów, o takich ładnych.
Z kolorowymi bombkami.
Ze światełkami na domach.
Z uśmiechniętymi ludźmi w sklepach.
Z rodziną która się kocha i cieszy się ze spotkania bo czekała na to cały rok.
I nigdy takich nie ma.
Wciąż to tylko to samo rodzinne spotkanie.
Jak mniej więcej raz na miesiąc.
Tyle, że prezenty i choinka.
Nie bawi mnie to.
W ogóle.
Chcę prawdziwych Świąt jak w tv.
***
Czuję się ostatnio zagubiony.
Mimo, że nie jestem sam, to jednak czuję się samotny.
Jakoś tak rozszedł mi się kontakt z bliskimi mi jeszcze niedawno ludźmi.
Praca, szkoła, związki, problemy w domu lub ze sobą.
Każdy ma jakiś powód, ja też.
NIe znaczy to jednak, że nie tęsknię.
Ale jak to komuś powiedzieć w twarz?
***
Moje myśli krążą wokół Boga.
Realizacja planów nawróceń wewnętrznych wciąż jest zakłócana.
Biblia, Koran, Tora.
Nie umiem odnaleźć drogi, która kierowała by mnie ku Najwyższemu.
Idę po omacku, czując, że to nie to.
Ktoś ma może mapę do Nieba?
***
Ostatnio dużo myślę o śmierci.
Co najciekawsze nie swojej.
NAwiedzają mnie sny o śmierci najbliższych.
I gryzące wizje tego jak poradzę sobie z prozą życia gdy będę musiał nagle się usamodzielnić.
I w dalszym ciągu nie wiem jak to będzie.
Ale chyba będzie trudno.
Nieznoszę.
A niestety śmierć nie chce być taka jak u Pratchetta.
***
Muzyczne zgryzoty nie dają mi spać.
Tańczyć już nawet nie umiem.
Na koncercie nie byłem od wielu miesięcy.
A żeby jeszcze intensywnie się bawić?
To trzeba liczyć w latach.
A kiedyś byłem dumny z czupryny, glanów i śmiesznych naszywek.
A teraz stałem się zgryźliwy.
***
Wojaczek na sen to bardzo zły pomysł.
skomentuj (4)
Comeback 2011-08-23 21:44:57
Witajcie czytelnicy mego pięknego, zaniedbanego bloga.
Wracam. Chyba. Nie dam głowy sobie uciąć, że będę pisał regularnie bo jakoś ostatnio czasu brakuje.
Nie było mnie tu rok.
Dużo się zmieniło. Zwłaszcza przez ostatnie dwa miesiące.
Wizja zaobrączkowania się oddaliła.
Chyba zaczynam powoli łysieć.
Ale dalej jestem pozytywnie nastawiony do świata.
*************************
Ostatnio dużo myślałem na temat moich starych przyjaciół.
Tych którzy odeszli.
Tych, któzy byli, ale z głupich powodów sobie poszli.
Tych którzy zniknęli bo zmieniający nas czas nie pozwolił na dalszą wspólną przyjaźń.
Ale wciąż są niektórzy. Ci których znam z najpiękniejszego miejsca na Ziemii.
Co z tego że to ja przede wszystkim do każdego się odzywam.
Ale dalej trwamy.
Przyjaźń w nas do końca nie wygasa, po prostu starzejemy się.
Jakkolwiek źle to brzmi.
**************
Dużo słucham muzyki
Łapię się na tym, że w ciągu tygodnia przesłuchuję około 15 nowych albumów.
Muszę wciąż szukać, wciąż się doskonalić.
Moja pasja nie pozwala mi na to by przestać szukać.
By przestać patrzeć.
Ostatnio ktoś mi powiedział, że ja muszę z takim łbem zostać dziennikarzem.
Może się uda.
Pierwsza próba o kant dupy potłuc ale idziemy dalej.
Może w końcu się uda?
skomentuj (6)
Muzycznie 2010-09-09 23:38:04
No właśnie. Jest mu cholernie muzycznie
Czuję jak z każdym dźwiękiem jestem lepszy, cieplejszy, żywszy
Muzyka dawała mi zawsze energię i przyzwolenie na życie.
Przecież nie mogę żyć w ciszy.
Demony świata za bardzo lubują się w ciszy by móc egzystować z nimi w spokoju.
Zagłuszam je kakofonią dźwięków wydawanych przez moje słuchawki.
Możliwe że słucham muzyki która jest całkowicie niestrawna.
Ale przecież na niej buduję swoją tożsamość. Na niej buduję Miguela.
Bo przecież jak mógłbym istnieć gdyby nie Armia.
Gdyby nie Ragana.
Gdyby nie Off Minor.
Gdyby nie Depeche Mode.
Gdyby nie Lily Allen.
Każdy dźwięk przepływający przez moje bębenki kreuje moją osobowść.
Dzięki niej jestem bardziej uduchowiony, szukam Boga, albo mu bluźnię.
Każda droga jest dobrą drogą, byleby była własna. NIe bójmy się swoich dróg.
Muzyka, dźwięk, wokal, bas, gitara, perkusja, klawisz hammonda.
Życie byłoby piękne gdyby składało się tylko z dobrych dźwięków.
Niestety wszędzie i zawsze pojawi się jakaś fałszywa nuta.
Ale teraz w moim życiu ich nie ma. Jestem ja, jest Ona.
W końcu już zaręczeni.
I Miguel zrobi się zaobrączkowany.
I szczerze mówiąc jest mu z tym naprawdę bosko.
skomentuj (5)
Fuck yeah.
Czuje sie kurewsko samotny wśród tłumu otaczających mnie ludzi.
Nie umiem sie w tym tłumie odnaleźć.
Znowu straszliwie się pogubiłem.
Nie cieszą mnie żadne rzeczy. Ani te proste ani te większe i oczywiste.
Śmieję się przez zaciśnięte zęby.
Tylko po to by nie krzyczeć na cały głos jak mnie to wszystko boli.
Siedziałem samotnie od czwartku.
Odwiedziny dwóch osób nie poprawiły w żaden sposób mojego nastroju.
Bo było już za późno.
Ja już zdążyłem się wściec a potem popaść w odrętwienie.
Byli - mogłoby też ich nie być.
Byłem sam. Zamknąłem moją skorupę.
A teraz też jest zamknięta. I nikt nie ma siły by ją rozbić.
Bo nikomu się nie chce jej rozbijać.
Bo po co?
Dziwicie mi się, że jestem tak negatywnie nastawiony do ludzi.
Tylko że ludzie zawsze znajdują mnóstwo czasu dla mnie tylko wtedy gdy mnie potrzebują.
A ja mam taki układ w dupie.
Znajdźcie sobie innego rozwiązywacza problemów.
Darmowych porad psychologicznych już nie udzielam.
skomentuj (4)
Miłość 2010-06-14 21:21:53
Obiecałem Ci że teraz napiszę o miłości.
Była nienawiść - skrajne uczucie negatywne.
Teraz miłość - skrajność przepozytywna.
Kocham warszawskie noce gdy mogę patrzeć w gwiazdy i nie ma tłumów turystów nade mną
Kocham księżyć uśmiechający się do mnie przez okno w czasie pełni.
Kocham oglądać film i wiedzieć że zmienia moje życie.
Kocham rozmawiać z ludźmi którzy mają coś do powiedzenia.
Kocham patrzeć jak Natura wraz z Bogiem stwarzają codziennie świat.
Kocham bezinteresowny uśmiech kobiety stojącej na przystanku.
Kocham odnajdywać bratnią duszę.
Teraz będzie o Tobie. Tak jak Ty napisałaś o mnie.
Kocham trzymać Cię za rękę mimo że tak ją ściskasz że boli.
Kocham widzieć blask w Twoich oczach nawet gdy nie ma słońca.
Kocham zasypiać i budzić się z Twoim imieniem na ustach.
Kocham wplątywać rękę w Twoje włosy.
Kocham Twój śmiech i perlisty uśmiech.
Kocham Cię. Po prostu. Za wszystko, pomimo wszystko i za nic. Tak jak tylko można.
Kocham.
skomentuj (3)
Nienawiść 2010-06-10 01:19:45
Kocham i nienawidzę.
Dwa skrajne uczucia które targają nami jak huragan.
Bez przerwy zmieniają drogi którymi się kierujemy.
Czego ja nienawidzę?
Nienawidzę nagłych napadów wspomnień.
Nienawidzę tych, którzy zmiażdżyli małego Michała gdy był dzieckiem, bo nigdy już nie będę taki jak kiedyś
Nienawidzę obrzydzenia wobec inności.
Nienawidzę mojego ciała. Nie umiem żyć z nim w zgodzie, umiem je tylko tolerować
Nienawidzę tego, że muszę kłamać by utrzymać się we względnym ładzie myślowym
Nienawidzę tego, że jestem taki wobec ludzi. Uwierzcie mi, boję się was bardziej niż wy mnie nie lubicie.
Nienawidzę mojego strachu przed odrzuceniem.
Nienawidzę tego uczucia że wszystko jest wokół mnie robione dla żartu.
Nienawidzę gorąca i parnej pogody. Czuję się wtedy jeszcze bardziej obrzydliwy.
Nienawidzę tego że zbyt często czuję się samotny wśród bliskich mi ludzi.
Nienawidzę świata, bo skonstruowano go tak że nikt mnie nie doceni, nikt nie wyszuka. Sam musze wszędzie się dobijać.
Nienawidzę tego, że tak niewielu ludzi ceni moje pisanie. Nie umiem zdobyć się na odwagę by robić to dalej.
Nienawidzę złej muzyki.
Nienawidzę ciężkiej pracy która i tak gówno mi daje.
Nienawidzę płakać. Chociaż nic innego mi nie pozostaje gdy to piszę.
Nienawidzę czuć.
Nienawidzę ludzi, którzy gdy jestem w potrzebie nie mają czasu, a tylko gdy czegoś im trzeba to chcą ze mną rozmawiać.
Koniec seansu nienawiści. Nienawidzę miotać emocjami po internecie.
Ale kurwa, jak mam inaczej to zrobić, inaczej nikt mnie nie usłyszy.
Nienawidzę siebie.
skomentuj (5)